Bojowy wóz piechoty BMP-3

 

Tomasz Szulc

 

Gdy w ZSRR w połowie lat 60. pojawił się bojowy wóz piechoty BMP-1 zachodni eksperci wpadli w podziw. Nigdy wcześniej pojazd służący przewożeniu desantu nie dysponował takimi możliwościami. Miał niespotykanie silne uzbrojenie, złożone z 73 mm działa i wyrzutni ppk Malutka, dzięki którym mógł skutecznie zwalczać wszystkie ówczesne czołgi. Ośmioosobowy desant, przewożony w tylnej części wozu, zajmował miejsca twarzami do burt i mógł prowadzić ogień z broni osobistej przez strzelnice. Przedział desantowy miał dwuczęściowe drzwi tylne i cztery duże włazy górne, dzięki czemu za- i wyładunek desantu przebiegał szybko i bezpiecznie. Na dodatek pojazd by 1 niski, bardzo ruchliwy w terenie, bez przygotowania forsował wpław przeszkody wodne, a silnie nachylone płyty pancerza przedniego zabezpieczały przed ostrzałem z broni małokalibrowej. Takich cech nie miał wtedy żaden opancerzony pojazd na świecie. Pod wpływem BMP-1 powstało cale pokolenie pojazdów zachodnich, poczynając od niemieckiego Mardera, produkowanego od 1971 r., a na szwedzkim CV-90 z 1993 r. kończąc.

 

Rosjanie prawie natychmiast po uruchomieniu produkcji BMP-l rozpoczęli prace nad jego modernizacją. Nie bez racji uznali, że sam pojazd jest wystarczająco perspektywiczny, a udoskonalenia wymaga głównie uzbrojenie. Testowali np. działo kal. 73 mm o dłuższej lufie, ale znacznie lepsza okazała się kombinacja szybkostrzelnego działka 2A42 kal. 30 mm z nowymi ppk 9M113. Zainstalowano je w nowej, dwuosobowej wieży. Przewożony desant zmniejszył się z 8 do 7 żołnierzy, wóz "przybrał na wadze", ale zachował pływalność. Obiekt 675, opracowany w 1974 r. był produkowany jako BMP-2, lecz prac nad dalszym doskonaleniem bwp nie przerwano. Powstały ulepszone odmiany BMP-l i BMP-2, a mimo to decydenci żądali od przemysłu rozwiązań radykalnych - stworzenia pojazdu nowej generacji, doskonalszego od poprzedników. Wiele faktów związanych z powstaniem BMP-3 jest do dziś owianych tajemnicą.

 

Nie jest jasne, czy nowy bwp został wybrany spośród kilku konkurencyjnych konstrukcji, jak było w przypadku BMP-l, czy też jego opracowanie zlecono jednemu biuru konstrukcyjnemu (jak BMP-2). Za drugą hipotezą przemawia fakt, że doświadczenie w opracowywaniu pojazdów o takim przeznaczeniu miały w zasadzie dwa biura konstrukcyjne: kurgańskiej fabryki maszyn - produkującej BMP i wołgogradzkiej fabryki traktorów - zajmującej się rodziną BMD. Nie jest wykluczone, że opracowanie alternatywnych konstrukcji zlecono innym firmom (np. zakładom gorkowskim, specjalizującym się w pojazdach kołowych), ale nie ma na to dowodów.

 

Podstawą dla nowego bwp stał się opracowany w Kurganmaszu, przez zespół A. Błagonrawowa, w poł. lat 70. lekki czołg Obiekt 685. Również jego historia jest pełna niedomówień. Można domyślać się, że miał to być następca PT-76 i konkurował z wołgogradzkirn Obiektem 934. Oba miały takie samo uzbrojenie główne - 100 mm armatę 2A48 z automatem ładowania, system kierowania ogniem, zapewne ten sam silnik 2W-06 o mocy 295 kW. Ponieważ nie rozpoczęto seryjnej produkcji żadnego z nich, można domniemywać, że radziecki MON stracił nimi zainteresowanie, lub zmienił wymagania tak, że oba "obiekty" nie mogły im sprostać. Prawdopodobnie nowe wymagania dotyczyły zastosowania armaty 125 mm, która nie mogła pomieścić się w wieży żadnego z pojazdów.

 

Układ jezdny, konstrukcja kadłuba i napęd Obiektu 685 wydawały się jednak na tyle dopracowane i perspektywiczne, że zdecydowano je wykorzystać do budowy nowego bwp. Pozornie wybrane dla lekkiego czołgu rozwiązania konstrukcji kadłuba nie były optymalne dla bwp. Przedział silnikowy znajdował się z tyłu, z przodu umieszczono zaś zbiornik paliwa, a zawieszenie z amortyzatorami w postaci wałków skrętnych nie gwarantowało komfortu jazdy. Można przypuszczać, że konstruktorzy zespołu, kierowanego najpierw przez Błagonrawowa, a potem A. Nikonowa mogli bez trudu przenieść silnik do przodu, a Równoważący jego masę zbiornik paliwa do tyłu, ale nie zdecydowali się na to. Zainstalowali natomiast nowy, nadzwyczaj płaski, 10-cylindrowy silnik wysokoprężny UTD-29 bez doładowania, rozwijający moc 330 kW. Silnik ma układ widlasty, ale kąt rozwarcia między cylindrami wynosi aż 144°, czyli jego układ jest bliski konfiguracji "boxer". Uzupełniono go o hydromechaniczną transmisję z czterostopniową przekładnią planetarną i hydrokinetyczny mechanizm skrętu (GOMP). Wlot powietrza do silnika umieszczono w prawej, tylnej części kadłuba, wylot spalin w dolnej części prawej burty, pod wlotem powietrz a (najprawdopodobniej zastosowano mieszanie gazów wylotowych ze strumieniem zimnego powietrza dla obniżenia sygnatury cieplnej pojazdu). Powietrze jest oczyszczane w jednostopniowym cyklonie z eżektorowym usuwaniem zanieczyszczeń. Podczas pokonywania przeszkód wodnych płaski wlot powietrza jest automatycznie zamykany (dzieje się tak również po zarejestrowaniu przez czujniki wybuchu jądrowego), a do czerpania powietrza służy "kominek" o wysokości ok. 400 mm, umieszczony przed wlotem powietrza. Zapas paliwa wynosi 690 dm³ i jest to bodaj pierwszy radziecki pojazd pancerny, dla którego nie przewidziano zewnętrznych zbiorników paliwa. Mimo tego zasięg wynosi ok. 600 km.

 

Kadłub nieznacznie podwyższono, nie zmieniając jego kształtu. Został on wykonany z utwardzonego stopu aluminium, stosunkowo lekkiego i zapewniającego odporność na trafienia pociskami małokalibrowymi. Podobno przodu, chronionego dodatkowo stalowym falochronem i lemieszem do samookopywania, nie przebijały nawet pociski kal. 30 mm, a ogólna odporność była l,7 raza wyższa, niż stalowego pancerza BMP-l. Dzięki zastosowaniu stopu lekkiego masa wozu wynosiła tylko 17 ton. Co ciekawe, Obiekt 685 miał podobno kadłub stalowy i tytanową wieżę, ale może to być informacja nieścisła, gdyż w przypadku zastosowania stalowego kadłuba nic nie uzasadniało użycia tytanu jako pancerza wieży (w przypadku kadłuba ze stopu aluminium byłoby to zasadne). Gąsienice o szerokości 380 mm pozwoliły na osiągnięcie nacisku jednostkowego mniejszego, niż w przypadku BMP-l. Po raz pierwszy w radzieckim bwp zastosowano napęd do pływania w postaci pędników strugowodnych (pozostałość po wymaganiach wobec pływającego czołgu?), które jednak nie tylko zwiększyły prędkość pływania w porównaniu z napędem gąsienicowym, ale i znacząco poprawiły zwrotność pojazdu w wodzie.

 

Przedział desantowy połączono z przedziałem kierowcy i zlokalizowano w centrum kadłuba. Rozwiązanie takie, dalekie od optimum z punktu widzenia załadunku desantu, stosowano i stosuje się nadal w kołowych transporterach opancerzonych BTR-60/70/80/90. W burtach wykonano cztery strzelnice z peryskopami, dodatkową strzelnicę umieszczono w prawym skrzydle tylnych drzwi, ale prowadzić z niej ogień można tylko z pozycji leżącej. Dla uczynienia desantowania choćby umiarkowanie bezpiecznym, nad przedziałem napędowym wykonano korytarz zakończony dwudzielnymi tylnymi drzwiami. Nad korytarzem znalazły się dwa duże, prostokątne włazy, otwierane w stronę burt i osłaniające częściowo z obu boków opuszczających bwp żołnierzy. W dużych włazach umieszczono dwa owalne luki, pozwalające np. na prowadzenie ognia z granatników lub wyrzutni rakiet plot. Uzbrojenie pojazdu zainstalowano w bezzałogowej, płaskiej wieży. Składać się miało ono z 30 mm działka 2A42, automatycznego granatnika kal.30 mm, karabinu maszynowego kal. 7,62 mm i wyrzutni dwóch ppk 9M133 Kornet (te ostatnie istniały wówczas tylko na papierze, ale ich gabaryty zostały ściśle określone). W przedniej części kadłuba zainstalowano dwa km PKT. Obsługiwane przez żołnierzy desantu mogły poruszać się w pionie w zakresie -5/+15°, a w poziomie w zakresie 35°. Punkt celowania był określany za pomocą układu Światłowodowego, dowódca mógł wskazywać strzelcom cele za pomocą świetlnego wskaźnika, a unieruchomione w położeniu neutralnym mogły być, jako kursowe, odpalane przez kierowcę. Tak skonfigurowany pojazd, nazwany Obiekt 688, przygotowano do prób w 1981 r. Najpierw testowano pojazdy z fabrycznymi numerami ,,602” i „603”, a w 1982 r. dołączyły do nich dwa kolejne wozy: ,,601” i „604” zaopatrzone w nową wieżę, skonstruowaną przez KBP z Tuły.

 

Zainstalowano w niej niebywale silne uzbrojenie. Składa się na nie 100 mm cienkościenna, gwintowana armata 2A70, ważąca tylko 330 kg, sprzężona z działkiem 2A72 kal. 30 mm o maksymalnym kącie podniesienia 60°. Oba wzory uzbrojenia opracowano specjalnie dla tej aplikacji i ich inne zastosowania nie były początkowo planowane (np. lufa 2A72 była zbyt wiotka, aby działko mogło prowadzić celny ogień bez wsparcia o lufę 2A70). Zapas amunicji wynosi 40 sztuk amunicji kal. 100 mm (z tego 22 w karuzelowym automacie ładowania, zapewniającym szybkostrzelność praktyczną 10 strz./min.), 500 szt. kal. 30 mm i 6000 kal. 7,62 mm. Z armaty można wystrzeliwać pociski odłamkowo-burzące ZUOF-17 oraz ppk 9Ml17 w postaci zespolonych pocisków ZUBK-10-3 (zapas 8 szt., ładowane ręcznie). Dla uproszczenia naprowadzania tych ostatnich laserowy dalmierz-podświetlacz celów lD16-2 (później lD-16-3) umieszczono nad lufą, podobnie jak na T -55AM2-B i T -62MB.

 

W wieży, nachylonej nieznacznie w przód (jej podłoga nie jest równoległa do dna kadłuba), zainstalowano nowoczesny wówczas SKO 2K23, złożony z komputera balistycznego l W539, celowników lK12-2 (potem lK13-2) z pomocniczym reflektorem podczerwonym OU-5 z prawej strony lufy i PPB-2 (przeciwlotniczy) oraz celownika plot. dowódcy lPZ-10. Pierwszy z testowanych wozów miał niestabilizowany przyrząd obserwacyjny dowódcy TKN-3 Kristał z reflektorem OU-3, drugi - nowszy, stabilizowany TKN-4S Agat-S (ostatecznie na wozach seryjnych zamontowano tańszy TKN-3 w odmianie aktywno-pasywnej "MB). ,,601” otrzymał stabilizator uzbrojenia z Czelabińska, ,,604” dysponował prostszym, zmodyfikowanym stabilizatorem 2E52 z BMP-2, opracowanym w Kowrowie. Siedzący z prawej strony dowódca miał możliwość samodzielnego prowadzenia ognia (zapewne z pominięciem ppk). Na zewnątrz przedniej części wieży zainstalowano stalowe ekrany, a na nich 6 wyrzutników granatów dymnych 3D6 kal. 81 mm systemu Tucza. Bazowe wymiary wozu zmieniły się jedynie minimalnie: wynoszą 6715x3140x2300 mm, do 7200 mm wzrosła jedynie całkowita długość pojazdu z lufą do przodu.

 

Ponieważ nowa wieża była bezspornie lepsza od skonstruowanej początkowo dla Obiektu 688 z prób porównawczych zrezygnowano, a kolejne dwa pojazdy ,,605” i „606” od razu zaopatrzono w nowe wieże. Ich masa wzrosła do 18,7 t (nacisk jedn. 6,1 N/cm2), ale i tak była znacznie niższa od podobnych pod względem rozmiarów i osiągów zachodnich bwp (Bradley 30,3 t, Marder lA3 - 29,2-33,5 tony). W sumie zbudowano 27 pojazdów serii próbnej, które uczestniczyły najpierw w próbach fabrycznych, a od 1985 r. w próbach państwowych (cztery wozy). W tym samym czasie pojazdy "611" i "612" testowano w Zatoce Sewastopolskiej, uzyskując doskonałe wyniki prób pływalności oraz strzelań z wody. Seryjną produkcję uruchomiono w KMZ w 1986 r., już z silnikiem uTD-29M o mocy 370 kW, zapewniającej prędkość ponad 80 km/h. W marcu 1988 r. pierwszych 10 seryjnych bwp skierowano do jednego z pułków Białoruskiego Okręgu Wojskowego dla "doświadczalnej eksploatacji wojskowej".

 

Jej wyniki były niejednoznaczne. Z jednej strony stwierdzono wysoką skuteczność uzbrojenia - nawet przy strzelaniu ogniem pośrednim do celów odległych o 3,5 km uzyskiwano średnio 70% trafień w cel powierzchniowy o wymiarach 60x30 m. Z drugiej strony zanotowano nadzwyczaj wysoką liczbę niesprawności i drobnych awarii. Ich ilość jednak systematycznie malała; w 1986 r. na 1000 km przebiegu przypadało 171 awarii, w 1988 r. - 4,6, w 1990 r. -2,46, w 1992 r. - mniej niż jedna. W pierwszej kolejności zawodziły złącza instalacji, filtr powietrza do silnika i jego układ chłodzenia, a normalna obsługa techniczna zajmowała trzy razy więcej czasu, niż w przypadku BMP-2. Nietypowe rozmieszczenie silnika spowodowało, że jego wymiana w warunkach polowych zajmowała aż 20 godzin, a do wymagającego częstych regulacji GOMPa można było dotrzeć tylko po wymontowaniu silnika. Rekordowo duże było zapotrzebowanie na energię elektryczną, które z trudem zaspokajały dwie baterie akumulatorów 12-ST85R. Można uznać, że taki stan rzeczy jest typowy dla nowych konstrukcji, ale nastawienie wojskowych do BMP-3 było nadzwyczaj krytyczne. Zwracano też uwagę na dalekie od optimum rozmieszczenie desantu w przedziale bojowym, skonfigurowanym podobnie do typowego czołgu. Trzyosobowa załoga była rozmieszczona typowo: kierowca w centrum przedniej części kadłuba, dowódca i celowniczy w wieży. Siedmioosobowy desant zajmował następujące miejsca: dwie osoby z obu boków kierowcy (obsługują kmy), trzy wzdłuż tylnej ściany przedziału, dwie z jego boków, również z tyłu. Ponieważ przejście z przedniej części przedziału do tyłu jest możliwe tylko w teorii, strzelcy kmów mogą opuścić wóz tylko przez swoje górne włazy. Sporo kłopotów przysparzały remonty w warunkach polowych: pojazdy ewakuacyjne na bazie BMP-l (BREM-Cz) nie mogły holować BMP-3, a do wszelkich napraw pancerza brakowało kwalifikowanych spawaczy i urządzeń do spawania w osłonie gazów obojętnych. Kolejne partie wozów kierowano do jednostek doświadczalnych i stopniowo uzbrajano w nie pododdziały wybranych jednostek liniowych. Pierwszym pułkiem, uzbrojonym w całości w BMP-3 była jednostka, należąca do Syberyjskiego Okręgu Wojskowego, która swe pojazdy otrzymała w latach 1988-92. Z czasem okazało się, że rozpad ZSRR i kryzys ekonomiczny w Rosji wyhamowały produkcję nowego uzbrojenia w takim stopniu, że w całości nie przezbrojono w nowe bwp żadnej innej większej jednostki rosyjskiej, a wzmiankowany pułk oddał swe BMP-3 na „długotrwałe składowanie” w 2000 r. przezbrajając się na ... MT -LB. Przyczynił się do tego i gwałtowny wzrost cen - BMP-3 kosztował na początku 1991 r. 0,9 mln rubli, a pod koniec 1992 r - 12 mln! Co ciekawe, zachodnie źródła, nawet te bardzo aktualne, szacują liczbę używanych w Rosji bwp tego typu na 700 szt. (wielkość najwyraźniej znacznie zawyżona).

 

Symptomatyczne jest, że pojazdów tego typu nie użyto podczas żadnej z kampanii czeczeńskich. Jest to z gruntu zasadne - BMP-3 to bojowy wóz piechoty stworzony dla "wielkiej wojny" - konfliktu wysokiej intensywności, w którym obie strony używają ogromnej ilości najnowocześniejszego sprzętu i o zwycięstwie może zadecydować choćby najmniejsza przewaga techniczna nad przeciwnikiem.

 

Losy BMP-3 byłyby przesądzone, gdyby nie nieoczekiwany sukces eksportowy. W 1989 r. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich z powodzeniem testowano BMP-2, który Arabowie chcieli zakupić w znacznej ilości. Pod koniec prób pojawiły się jednak informacje o nowym bwp i bogaci klienci zażyczyli sobie jego prezentacji. Pojazd wywarł należyte wrażenie i zamówiły go zarówno Emiraty, jak i Kuwejt w ilości odpowiednio 650 i 150 sztuk (do końca 2000 r. dostarczono 450 i 61). Zaopatrzono je we francuski termowizor Mamut-Athos (taki sam, jak na czołgach Leclerc), umieszczony w pancernej osłonie z tyłu wieży. Dzięki niemu można prowadzić ogień w nocy na odległość do 3,5 km. Potem 43 wozy sprzedano cypryjskim Grekom i 40 przekazano Korei Południowej w zamian za anulowanie' części długów. Informacje na temat sprzedaży BMP-3 Chinom należy uznać za niepotwierdzone, kraj ten kupił natomiast licencję na armatę 2A 70 i SKO. Trudne do potwierdzenia są informacje, że niewielką ilość BMP-3 otrzymała Sri Lanka, Syria. Pewną ilość wozów tego typu "odziedziczyła" Ukraina, Azerbejdżan i Kazachstan. Cena bwp na rynku światowym jest nadzwyczaj atrakcyjna w wersji podstawowej kosztuje podobno od 800 do 950 tys. USD, mniej niż połowę ceny Bradleya.

 

Dzięki dewizom zza granicy Kurganmaszzawod sfinansował prace nad serią modernizacji BMP-3. Najpierw wozy dla ZEA zaopatrzono w udoskonalony przez BieŁOMO celownik (SOŻ) sprzężony z laserowym dalmierzem/podświetlaczern - nie jest już potrzebny blok KDT -2 nad lufą. soi jest wyposażony w skuteczny układ chłodzenia - można odpalić nawet 10 ppk bez jego wyłączania. Nieco później opracowano bardzo interesującą ofertę wyposażenia bwp w kompleks aktywnej obrony Arena. O ile bowiem instalowanie typowych osłon reaktywnych na lekkim pancerzu jest ryzykowne, o tyle kompleks aktywny dwukrotnie zwiększa bezpieczeństwo pojazdu w przypadku ataku pociskami kumulacyjnymi z granatników i ppk. Rozwiązanie ma jednak istotną wadę - jest kosztowne (Arena może stanowić nawet 1/3 ceny bwp). Zmodyfikowany pojazd, zaprezentowany publicznie w 1999 r., waży 20,2 t, ma cyfrowy przelicznik balistyczny, ulepszony zestaw przyrządów obserwacyjnych i celowniczych (Bukiet) z francuskim, stabilizowanym termowizorem Iris, dziennym celownikiem BZS-l, przeciwlotniczym PPB-2 i stabilizowanym, obrotowym przyrządem obserwacyjnym dowódcy TKN-AI. Zainstalowano elektroniczny układ autodiagnostyki wozu z urządzeniem informacji głosowej (Łarisa) oraz klimatyzator. Dodatkowe opancerzenie osłoniło tył i burty pojazdu przed pociskami ppanc. kal. 12,7 mm. Najbardziej rzuca się w oczy nowy kształt wieży - w całości zabudowane kontenery z ładunkami odłamkowymi Areny nadały jej kształt odwróconego ściętego stożka. Sześć wyrzutników granatów dymnych umieszczono między kontenerami Areny, a starym pancerzem wieży - widać je tylko z góry. Nawet po zużyciu ładunków, kontenery pełnią rolę pasywnych osłon przeciwkumulacyjnych. Z tyłu wieży umieszczono masywny blok czujników kompleksu osłony aktywnej. Dla zmodernizowanego bwp zakłady Barnaułtransmasz opracowały silnik UTD-32 o mocy 485 kW i zużyciu paliwa 165 g/KM/h. Może być instalowany w przedziale silnikowym bez jego przeróbek. Waży wprawdzie nieco więcej (980 wobec 910 kg) jest o 27 mm dłuższy, 92 mm szerszy i 360 mm wyższy. Z alternatywną ofertą w tym zakresie wystąpili Ukraińcy, którzy dla BMP-3 oferują silnik 3TDF o mocy 440 kW.

 

We współpracy z Nil Stali powstał wariant zaopatrzenia wozu w specjalne kontenery kombinowanej osłony pasywno-reaktywnej. Zaopatrzony w nie pojazd, nazwany BMP-3W, nie może pływać, ale modernizacja kosztuje znacznie taniej, niż instalacja Areny. Dzięki zastosowaniu wielowarstwowych segmentów osłony oraz specjalnych powłok tłumiących zapewniono zachowanie spójności właściwego pancerza po eksplozji ładunku reaktywnego, a odporność na pociski kumulacyjne jest taka sama, jak 500-mm monolitycznego pancerza stalowego. Masa dodatkowego opancerzenia, złożonego z 84 elementów reaktywnych czterech typów i osłon pasywnych wynosi aż 4150 kg. Świadczy to o stopniu komplikacji rozwiązania, analogiczne dodatkowe opancerzenie T -55 waży bowiem tylko 1320 kg. Zestaw dodatkowego opancerzenia reaktywnego dla BMP-3 zaoferował w 2000 r. francuski koncern GIA T we współpracy z SNPE.

 

Kolejna wersja pojazdu, powstała znowu dzięki współpracy z KBP, wyróżnia się nową wieżą, mieszczącą kompleks Bachcza-U - to samo uzbrojenie, ale z jeszcze nowszym SKO i termowizyjnym przyrządem obserwacyjnym. Dowódca ma panoramiczny przyrząd obserwacyjny z dalmierzem laserowym. Wieża ma silniej s z e opancerzenie, a z jej armaty można wystrzeliwać także najnowsze pociski ppanc 9Ml17Ml Arkan o zasięgu 5,5 km z tandemową częścią bojową o przebijalności 750 mm i pociski burzące ZUOF-19 o zwiększonej skuteczności i donośności 7 km. Istotne jest, że ppk są ładowane za pomocą automatu. Także i on może otrzymać kompleks samoobrony Arena.

 

Opracowano także szereg pojazdów pochodnych na kadłubie BMP-3. Pierwszym i najpewniej produkowanym seryjnie na eksport (do UAE i na Cypr) jest pojazd ewakuacyjny BREM-Ł Beglianka - Obiekt 691. Powstał także prototyp maszyny inżynieryjno-drogowej TZM Wostorg. Równolegle z BREM, wykorzystując kadłub BMP-3, w biurze konstrukcyjnym Zakładów Rubcowskich skonstruowano wóz rozpoznawczy BRM-3 Ryś (Obiekt 501), który został podobno przyjęty do uzbrojenia armii rosyjskiej w 1995 r.

 

Stosunkowo niewielkim zmianom konstrukcyjnym poddano BMP-3K - wóz dowodzenia szczebla taktycznego, z zapasem amunicji do działa ograniczonym do 22 nabojów w automacie ładowania i 3 ppk, ale z bogatszymi środkami łączności, kompleksem nawigacyjnym TNA-4-6 i dodatkowym źródłem zasilania AB l-P30. Ma w nim pracować dowódca batalionu i jego dwaj zastępcy. Drugim nieznacznie zmodyfikowanym wozem jest BMP-3F - dzięki dodatkowym uszczelnieniom kadłuba i układu jezdnego, przy zapasie pływalności 18,3% pojazd może utrzymywać się na wodzie nawet przez 7 godzin i celnie strzelać przy stanie morza 3. Dla zmniejszenia masy i przemieszczenia środka ciężkości wozy wersji "F' nie mają stalowego lemiesza w przedzie kadłuba. Powstał też pojazd do nauki jazdy - waży o 2,3 tony mniej i ma zamiast wieży przeszkloną kabinę.

 

Z nadzieją na uczynienie z BMP-3 bazowego pojazdu pancernego nowego pokolenia opracowano zmodyfikowane podwozie bazowe Obiekt 699, o masie 12 ton i udźwigu użytecznym 6 ton, na którym zainstalowano dotychczas wyrzutnie rakiet ppanc. Kornet i Krizantiema, wieżę samobieżnego działa 2S31 Wena i dwulufowy fiński moździerz Amos. Oferuje się także instalowanie na nim wieży niemieckiego zestawu plot. Wildcat z dwoma działkami Mauser kal.30 mm i czterema rakietami, np. Igła. Najnowszą konfiguracją jest podwozie bazowe z wieżą, podobną do zastosowanej w przeciwlotniczym zestawie Pancyr. Ujawniono ją w postaci modelu na początku 2001 r.(patrz nTW 10/01).

 

Jednoznaczna ocena BMP-3 jest dość trudna. To niewątpliwie najnowocześniejszy i najsilniej uzbrojony bwp na świecie. Jest jednak relatywnie słabo opancerzony, a wybór jako głównego materiału konstrukcyjnego stopu aluminium należy uznać za dyskusyjny. Także decyzja o umieszczeniu napędu w tyle kadłuba budzi wątpliwości. Główne uzbrojenie ma stosunkowo dużą masę, a w normalnej dla bwp sytuacji współdziałania z czołgami jego siła ognia może być niepotrzebnie duża. Zastosowanie BMP-3 jako pojazdu bazowego dla innych zastosowań jest mniej racjonalne, niż np. nośników z rodziny MT-S. Pierwsze lata eksploatacji arabskich BMP-3 wykazały niewystarczającą efektywność układu oczyszczającego powietrze dla silnika. W wyniku tego sam silnik zużywał się nadmiernie szybko. Także układ chłodzenia jednostki napędowej uznano za niewystarczająco wydajny. Niedociągnięcia te, istotne podczas eksploatacji w warunkach pustynnych, wyeliminowano w kolejnych seriach produkowanych na eksport wozów, instalując dodatkowy wentylator chłodzący wymiennik ciepła i usprawniając odpylanie. Przypadki pękania ogniw gąsienic okazały się wynikiem zwykłego brakoróbstwa - wykonano je z materiału o innym składzie chemicznym. Problemem było spadanie gąsienic z kół bieżnych podczas szybkiej jazdy po piasku. Zapobiega temu instalacja dodatkowego pierścienia na zewnętrznej powierzchni kół prowadzących. Usprawnień wymagał układ stabilizacji i automat ładowania armaty. Jest zastanawiające, że jedynymi słabościami wozu, na jakie zwracają uwagę zachodni eksperci, są: brak możliwości skutecznego działania w nocy (który już wyeliminowano) oraz brak pomocniczego źródła zasilania (oferowane jest przez Ukraińców, ale zapewne w komplecie z nowym silnikiem). Jest to niewątpliwie nadzwyczaj atrakcyjny wóz bojowy dla państw chcących dysponować nowoczesną armią i dysponujących sporymi środkami finansowymi, nic jednak nie wskazuje na to, żeby w przyszłości zdobył popularność zbliżoną do BMP-l i 2.