T-90 Pierwszy seryjny czołg Rosji

 

Historia powstania i wersje rozwojowe

 

SIERGIEJ SUWOROW

Opis techniczny

Ad vocem

 

Pomimo tego, że w ubiegłym roku czołg podstawowy T -90 obchodził dziesięciolecie swego wprowadzenia do uzbrojenia, nadal pozostaje pierwszym i jedynym wozem bojowym tej klasy, który przyjęty został do służby w Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej w ich - co prawda niezbyt długiej - historii. W tym krótkim okresie czołg zdążył już zdobyć sobie międzynarodowe uznanie oraz zyskać wysoką ocenę eksploatujących go czołgistów, a także potencjalnych przeciwników, którzy mogą spotkać się z nim na polu walki.

Dlaczego T -90 jest nadal pierwszym i jedynym nowym czołgiem Armii Rosyjskiej? Przyczyn takiego stanu jest wiele - tak ekonomicznych, jak i politycznych. Jedna z nich ma jednak podłoże techniczno-wojskowe - czołg ten nadal jest jednym z najlepszych na świecie wozów bojowych w swej klasie. Taka jest opinia autora artykułu - czołgisty-praktyka - który będzie starał się przekonać o tym Czytelników nTW. Redakcja nie zgadza się ze wszystkimi opiniami autora - ustosunkujemy się do nich w komentarzu do drugiej części artykułu, niemniej przez Siergieja Suworowa przemawia wieloletnia praktyka w eksploatacji czołgów, w tym także i rodziny T-72, i z pewnością tego głosu w dyskusji o modernizacjach czołgów T-72 nie należy ignorować.

 

Historia powstania T-90

 Czołg podstawowy T-90 wywodzi się konstrukcyjnie z czołgu T-72 (Obiekt 172M), który został wprowadzony do uzbrojenia Armii Sowieckiej 7 sierpnia 1973 r., a którego seryjną produkcję w kombinacie Uralwagonzawod (UWZ) w Niżnim Tagile uruchomiono w 1974 r. T-90 jest efektem prac nad modernizacją czołguT-72B (Obiekt 184), przyjętego do uzbrojenia w 1985 r.

W ich wyniku, w drugiej połowie lat 80. powstał T-72BM (Obiekt 187), który wyróżniał się od poprzednika przede wszystkim zastosowaniem w osłonie pancernej kadłuba oraz wieży wbudowanego (kadłub) lub doczepnego (wieża, boczne osłony układu jezdnego) pancerza reaktywnego II generacji, pozwalającego na znaczne zwiększenie odporności nie tylko na przebicie przez pociski kumulacyjne, ale także rdzeniowe pociski podkalibrowe. Poza innymi, niewielkimi modyfikacjami, wóz praktycznie nie różnił się charakterystykami bojowymi od swego poprzednika. Produkcję tego czołgu rozpoczęto w 1988 r.

Ówczesny główny konstruktor Uralskiego Biura Konstrukcyjnego Przemysłu Budowy Środków Transportu (UKBTM)  Władimir Potkin doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w momencie swego powstania T-72BM ustępował - głównie pod względem siły ognia - nie tylko znajdującym się w linii czołgom sowieckim (rodzina T-80U), ale przede wszystkim analogicznym wozom zachodnim. Głównym niedostatkiem wszystkich czołgów rodziny T-72, w porównananiu z innymi wozami konstrukcji sowieckiej i zachodniej z tego okresu, był brak zaawansowanego, zautomatyzowanego systemu kierowania ogniem (ZSKO). Wprawdzie już w czołgach T-72B zastosowano prosty i skuteczny SKO 1A40-1 z analogowym przelicznikiem elektronicznym, ale na przełomie lat 80. i 90. nie odpowiadał on już wymaganiom współczesnego pola walki, nie mówiąc o sile ognia jaką cechować musiały się czołgi w najbliższej przyszłości. Bardzo ważne było również poprawienie możliwości prowadzenia ognia w nocy, dotychczas bardzo ograniczone poprzez stosowane aktywne przyrządy noktowizyjne. W związku z tym podjęto decyzję o przeprowadzeniu głębokiej modernizacji T-72BM, której głównym celem było zwiększenie efektywności bojowej czołgu. Przede wszystkim założono konieczność wprowadzenia nowego, zaawansowanego SKO (wg terminologii rosyjskiej, SKO o wysokim stopniu zautomatyzowania jest określany jako „kompleks kierowania ogniem”, w artykule pozostaniemy jednak przy polskiej terminologii, która nie różnicuje w ten sposób urządzeń tego typu), który mógłby zapewnić wskaźniki efektywności bojowej nie gorsze niż czołgu T-80U. O skokowo lepszych rezultatach nie można było w tym okresie myśleć, ponieważ poza doskonale sprawdzonym w czołgach T-80U i T-80UD SKO 1A45 Irtysz, żadne nowe urządzenie tego typu nie było dostępne. Nie może więc dziwić, że zadecydowano o instalacji 1A45 na T-72BM. Zaletą takiej decyzji była znaczna redukcja kosztów modernizacji, skrócenie czasokresu prac badawczo-rozwojowych oraz zwiększenie stopnia unifikacji pomiędzy znajdującymi się w użyciu Armii Sowieckiej czołgami. SKO wymagał jedynie stosunkowo niewielkich zmian związanych z dostosowaniem do współpracy z automatem ładowania różniącym się konstrukcyjnie od zastosowanego w czołgach T-80U/UD (w T-72 pociski i ładunki miotające ułożone są poziomo, a załadowanie odbywa się w dwóch cyklach; zaś wT-80 ładunki miotające ułożone są pionowo, a pociski poziomo i załadowanie odbywa się w jednym cyklu). Zmodernizowany SKO otrzymał oznaczenie 1A45T.

W styczniu 1989 r. prototyp czołgu, oznaczony na tym etapie indeksem Obiekt 188, został skierowany na próby państwowe. W ciągu półtora roku czołg był intensywnie testowany na poligonach w okolicach Moskwy, na Syberii, w Azji Średniej oraz na zakładowym poligonie Uralwagonzawodu, nierzadko w skrajnych warunkach atmosferycznych i terenowych oraz przy granicznych reżimach pracy jego zespołów. Pod koniec lat 60. i w latach 70. sowiecki sprzęt pancerny badany był zazwyczaj na trasie doświadczalnej, o długości 10000 km, która biegła przez zróżnicowane pod względem rzeźby terenu oraz klimatu tereny ogromnego państwa. Gdy zaczynały się próby T-90 zorganizowanie takiego rajdu doświadczalnego nie było już możliwe, ale i tak wozy prototypowe przebyły ponad 14 000 km, czyli przebieg do remontu kapitalnego, bez poważniejszych defektów i awarii. Program prób przewidywał najpierw jazdę po trasie z pokryciem asfaltobetonowym, aż do pełnego wyczerpania się zapasu paliwa. Należy wspomnieć, że jazda po twardym podłożu z dużą prędkością jest bardzo ciężka dla sprzętu gąsienicowego ze względu oddziaływanie na elementy układu jezdnego i wyposażenie wozu wibracji o znacznym natężeniu. Podczas tej próby, z rzadkimi, kilkuminutowymi przystankami na wymianę załogi, bez wyłączania silnika, czołg przejechał ponad 700 km.

Przedmiotem prób było także zachowanie się wozu podczas imitowanego wycieku cieczy z układu chłodzenia podczas wielokilometrowego marszu - praktyki normalnej w wypadku odniesienia uszkodzeń bojowych lub niskich kwalifikacji obsługi. W czasie tego testu załoga wlała do układu chłodzenia tylko 35 litrów cieczy, zamiast wymaganych 90. Należy podkreślić, że w warunkach zwykłego użytkowania awaryjny system sygnalizacji i wyłączenia silnika przy wysokiej temperaturze lub utracie cieczy chłodzącej nie dopuściłby do dalszej eksploatacji wozu, podczas prób sprawdzić jednak należy wszystkie, nawet najbardziej nieprawdopodobne, scenariusze. W tym wypadku silnik czołgu przetrwał próbę, mimo długotrwałej pracy na granicy reżimu temperaturowego.

Trasy jazd doświadczalnych wybierane były starannie - czym trudniejsze tym lepsze - były na nich odcinki pełne wybojów które należało pokonać z dużą prędkością, zdarzały się też metrowe śnieżne zaspy. Nawet jednak w takich warunkach udawało się utrzymać średnią prędkość w przedziale 35-40 km/h. Podczas prób poruszania się po pokrywie śnieżnej na Syberii wóz pokonał odcinki, na których głębokość śniegu wynosiła 1,1 - 1,3 m. Na poligonie w Azji Średniej T-90 czekały nie mniejsze wyzwania. Temperatura powietrza sięgała 50°C w cieniu, a trasę pokrywała warstwa lessowego pyłu, który wciskał się we wszystkie, najmniejsze nawet szczeliny, szczególnie zaś w oczy i płuca czołgistów. Podczas jazdy czołgu tuman pyłu wzbija się na kilkadziesiąt metrów, a załoga nie widzi dalej niż tylko koniec lufy. W takich warunkach czołg musi zachować pełną sprawność. Jeśli system filtrowania powietrza zawiedzie, silnik natychmiast się zatrze, tym bardziej, że i tak pracuje w górnej strefie dopuszczalnych temperatur. W takich warunkach czołgi przejeżdżały dziennie prawie po 500 km, co równało się 10-12 godzinom jazdy. Podczas jazdy po pustyni sprawdzano także możliwość zasilania silnika różnymi rodzajami paliwa: dieslowskim, benzyną, naftą, w tym i lotniczą. Problemy nie wystąpiły, a średnia prędkość jazdy po pustyni podczas zasilania benzyną wyniosła 35 km/h oraz do 43 km/h przy zasilaniu naftą i paliwem dieslowskim.

Program prób państwowych obejmował również pokonywanie przeszkód wodnych po dnie. Czołg wjeżdżał np. do basenu o głębokości 5 m, a załoga wyłączała silnik. Czołg znajdował się pod wodą przez godzinę, co było niezbędne dla sprawdzenie hermetyczności elementów elektrooptycznego kompleksu zakłócania Sztora-1 oraz innych urządzeń zamontowanych na zewnątrz czołgu. Po godzinie załoga zapuszczała silnik i czołg o własnych siłach wyjeżdżał z basenu. Wydawałoby się, że w tej próbie nie było niczego niezwykłego, ale warto zwrócić uwagę, że przez cały czas zawory wylotowe systemu pokonywania przeszkód po dnie pewnie zabezpieczały wydech silnika przed przedostaniem się wody. Gdy silnik pracuje, przeciwdziała temu ciśnienie gazów wydechowych, zaś w czasie próby ciśnienie wody utrzymywał tylko zawór.

Nie mniej ważne od prób jezdnych, a może nawet ważniejsze, były testy systemu uzbrojenia. Realizowane były one częściowo podczas prób jezdnych. Na przykład podczas jazdy po urozmaiconym terenie włączany był system kierowania ogniem i pozostawał on w stanie pełnej gotowości podczas całej trasy, a to oznacza 8- 10 godzin pracy przy granicznych obciążeniach, nawet takich, które mają prawo niezwykle rzadko wystąpić na polu walki. Przy tym armata miała cały czas włączony układ stabilizacji i często wychodziła na graniczne kąty naprowadzania, uderzając w ograniczniki ruchu. Co 2-3 minuty celowniczy obracał wieżę o 360° z maksymalną prędkością kątową. Wszystko to podczas jazdy po pustyni lub w warunkach syberyjskich mrozów.

Próby ogniowe prowadzono przy wykorzystaniu wszystkich rodzajów amunicji, w różnych warunkach i przy różnych dystansach strzelania. Podczas prób państwowych odpalono 24 kierowane pociski rakietowe na odległości rzędu 4-5 kilometrów, za każdym razem odnotowując trafienie. Pomyślnie przebiegały także strzelania innymi typami amunicji. Łącznie podczas strzelań próbnych odpalono ponad 2000 pocisków artyleryjskich i ppk z armaty, której dwa razy wymieniano lufę.

Niezwykle ważnym etapem każdego cyklu prób są testy wytrzymałościowe. Innymi słowy próby odporności czołgu na oddziaływanie różnorodnych Środków bojowych, w szczególności przeciwpancernych. O szczegółach i wynikach tych prób nie ma, ze zrozumiałych względów, dokładniejszych informacji, wiadomo jednak, że czołg ostrzeliwano z różnych odległości wieloma rodzajami pocisków, szczególnie koncentrując się na najbardziej zagrożonych partiach wozu. Podczas próby wytrzymałości na miny, pod jedną z gąsienic czołgu zdetonowano ładunek, którego ekwiwalent trotylowy odpowiadał najsilniejszym minom przeciwpancernym używanym na Zachodzie. Po wybuchu czołg został w polu doprowadzony do stanu używalności siłami załogi.

Po zakończeniu pełnego cyklu prób, 27 marca 1991 r., wspólną decyzją ministrów obrony i przemysłu obronnego, czołg został zarekomendowany do przyjęcia do uzbrojenia. Jednak postępująca niedecyzyjność polityków gasnącego imperium (Związek Sowiecki przestał istnieć w grudniu 1991 r.) i informacje o zastosowaniu bojowym czołgów T-72 podczas operacji Pustynna Burza w Kuwejcie i Iraku, spowodowały że ostateczna decyzja o przyjęciu czołgu do uzbrojenia nie została wówczas podjęta.

Doświadczenia wyniesione z Iraku uznano za na tyle istotne, że konieczne stało się wprowadzić w Obiekcie 188 kolejne modyfikacje. Pomimo tego, że irackie T-72 były niszczone podczas Pustynnej Burzy głównie przez skoncentrowany ogień różnych Środków rażenia - w tym ciężką artylerię, także okrętową, i lotnictwo - a nie przez typowe środki przeciwpancerne (wg M. Helda, Warhead hit distrubution on main battle tanks in the Gulf War, Journal of Battlefield Technology, vol. 3, nr 1/2000 bezpośrednie uszkodzenia bojowe odniosło podczas wojny w Zatoce Perskiej tylko 14 czołgów T-72), w KB UWZ podjęto decyzję o poprawie efektywności ochrony wnętrza czołgu Obiekt 188. Na czołgu zainstalowany został elektrooptyczny kompleks zakłócania T5zU-1 Sztora-1, zdolny do aktywnego przeciwdziałania współczesnym Środkom przeciwpancernym. Znów rozpoczęły się próby - tym razem uzupełniające, ale już 30 września 1992 r. pierwszy czołg Obiekt 188 serii próbnej skierowano na fabryczne próby jezdne, a 5 października 1992 r. wydana została uchwała rządu Federacji Rosyjskiej nr 759-58 o przyjęciu do uzbrojenia Armii Rosyjskiej czołgu T-90 (Obiekt 188) i zgodzie na sprzedaż za granicę jego wariantu eksportowegoT-90S. Przed oficjalnym przyjęciem wozu do uzbrojenia uważano, że w związku z funkcjonującym w oficjalnych dokumentach oznaczeniem "czołg T-72B udoskonalony (ros. usowierszenstwowannyj)', zostanie on oznaczony T-72BU, jednak prezydent Rosji, Borys Jelcyn, polecił nadać mu zupełnie nowe oznaczenie - właśnie T-90.

Według słów swego głównego konstruktora Władimira Potkina, czołg T-90 powstał na bazie ogromnego doświadczenia wyniesionego z prób i wieloletniej eksploatacji czołgów rodziny T-72. Zastosowanie najnowszego wyposażenia i środków ochrony zapewniło eksportowemu czołgowi T-90S przewagę w efektywności bojowej nad T-72M1 rzędu 1,93-2,1 (w zależności od ukompletowania). Dla porównania analogiczny stosunek czołgu T-72S wobec T-72M1 ma się jak 1,59 do 1. Precyzyjne dane o współczynniku efektywności bojowej wariantu T-90 dla Armii Rosyjskiej wobec T-72A i T-72B są niejawne, ale jest oczywiste, że są one analogiczne lub lepsze niż w przypadku wariantu eksportowego. Należy zwrócić w tym miejscu uwagę na fakt, że konstrukcja bazowego czołgu była doskonale predestynowana do stopniowej poprawy charakterystyk bojowych, i to przy stosunkowo niewielkich nakładach.

Wśród dostępnych dziś modernizacji sowieckich czołgów T-905 może być uważany za najbardziej udaną, za względu na najdoskonalszą koncepcję całego programu, która dała harmoniczną kombinację wysokiej efektywności bojowej, ceny i niezwykłej niezawodności.

 

Warianty czołgu T-90

T-90S

Znakiem czasu jest fakt, że już w uchwale rządu FR o przyjęciu do uzbrojenia czołgu T -90 znalazł się zapis o rozpoczęciu produkcji jego eksportowej wersji - T-90S. Czym różnią się te dwa wozy bojowe? Porównując charakterystyki czołgów wydaje się zmiany w stosunku do bazowego T -90 są raczej niewielkie, niemniej różnice takie występują.

Od razu należy powiedzieć, że T-905 może występować w różnych modyfikacjach, których kompletacja zależy od wymagań i zasobności budżetu zamawiającego. Na przykład na czołgach T-90S dostarczanych do Indii nie jest montowany kompleks przeciwdziałania Sztora-1. Jeśli nie jest montowana Sztora, nie ma potrzeby instalowania także innych towarzyszących jej urządzeń. Brak Sztory powoduje, że na miejscu jej elementów znajdujących się na wieży czołgu, montuje się dodatkowe elementy pancerza reaktywnego, a wyrzutnie granatów dymnych systemu Tucza montowane są pod kątem 45° a nie 15°.

Jeśli seryjne czołgi dla Armii Rosyjskiej trafiają do jednostek z pełnym kompletem wyposażenia, zgodnym z zatwierdzoną dokumentacją techniczną, to T-90S dla każdego odbiorcy wyposażane są oddzielnie, zgodnie z dokumentacją zatwierdzoną przez klienta. Jest to zasadnicza różnica pomiędzyT-90 i T-90S. Nie jest wykluczone, że występują również inne zmiany w konstrukcji (np. opancerzeniu), ale informacji na ten temat dotychczas nie ujawniono.

 

T-90 i T-90S ostatnich serii

 Jedną z cech konstrukcji czołgu T-90 jest ich wysoka podatność modernizacyjna, dlatego też - pomimo stosunkowo krótkiego okresu, jaki upłynął od wprowadzenia wozu do uzbrojenia - KB UWZ, kierowane dziś przez Władimira Dominina (przejął on szefostwo biura po zmarłym w 1999 r. W. Potkinie), stale prowadzi prace mające na celu poprawę charakterystyk bojowych i eksploatacyjnych "dziewięćdziesiątki".

W roku 2000, na wystawie Ural Expo Arms w Niżnim Tagile, został zademonstrowany po raz pierwszy nowy wariantT-90. Z zewnątrz różnił się on od swego poprzednika drobnoogniwowymi gąsienicami z równoległym gumowo-metalowym sworzniem, podobnymi do stosowanych wcześniej w wozach T-64 (w przypadku tego wozu od lat 60.) i T -80.

Zmodernizowany czołg otrzymał również nowy, silniejszy silnik W-92S2 o mocy 736 kW/1000 KM. W związku z zastosowaniem nowej jednostki napędowej zmieniono kształt rury wydechowej, która jest owalna. Wóz otrzymał nową wieżę - spawaną, a nie odlewaną jak na czołgach starszych serii.

Standardowo na tej modyfikacji jest montowany termowizyjny kompleks celowniczy (dla wersji T-90S jest on montowany opcjonalnie), który znacznie zwiększa możliwości identyfikacji i zwalczania celów w nocy oraz w warunkach słabej widoczności.

Jesienią 2001 r. UWZ, z okazji rocznicy powstania Uralwagonzawoda, zademonstrował na fabrycznym poligonie czołg T-90, który bez przygotowania pokonał bród o głębokości 1,8 m. Po wyjściu wozu na brzeg wentylatory systemu chłodzenia wyrzucały z przedziału napędowego fontanny wody. Wskazuje to na fakt zainstalowania w czołgach T-90 najnowszych serii systemu pokonywania głębokich brodów bez przygotowania, podobnego do wykorzystywanego już wiele lat wcześniej w czołgach T-64A. W niektórych źródłach czołg taki jest określany jako T-90M, chociaż oznaczenie takie nie występuje na razie w oficjalnej dokumentacji.

W ostatnich latach opracowano także dla czołgu T-90 125 mm armatę posiadającą system kontrolujący krzywiznę lufy. Na życzenie zamawiającego eksportowy wariant czołgu może być uzbrojony w armatę gładkolufową kalibru 120 mm, Również opracowaną przez rosyjskich konstruktorów, która może prowadzić ogień standardową amunicją NATO.

 

Czołgi dowódcze T-90K i T-90SK

T-90K iT-90SK są wersjami czołgówT-90 i T-90S, przeznaczonymi do wypełniania funkcji dowodzenia podporządkowanymi pododdziałami, zapewnienia łączności z wyższymi szczeblami dowodzenia, a także prowadzenia działań bojowych w składzie jednostek i pododdziałów i elastycznego dowodzenia nimi, tak w dzień, jak i w nocy.

Zasadnicze charakterystyki czołgów dowódczych nie odbiegają od parametrów bazowych wozów T-90 i T-90S. Jednostka napędowa, transmisja, układ jezdny, uzbrojenie, przyrządy kierowania ogniem, osłona pancerna, system ogrzewania, wyposażenie do pokonywania przeszkód wodnych po dnie, samookopywania itd., pozostały bez zmian. Dodatkowo jednak wozy te otrzymały wyposażenie specjalne, zabezpieczające możliwość realizacji zadań dowodzenia i kierowania wojskami. W jego skład wchodzi: radiostacja krótkofalowa R- 16350K (R- 1 63-25U), anteny prętowe, komplet anten KF do rozwinięcia na 11-metrowym, teleskopowym maszcie; czołgowa aparatura nawigacyjna TNA-4-3 oraz busola artyleryjska PAB-2M; dodatkowy agregat prądotwórczy AB- 1-P/28,5-W-U o mocy 1 kW.

Radiostacja krótkofalowa pozwala nawiązać łączność w sieciach dowodzenia, na częstotliwościach od 2 do 30 MHz, podczas postoju i w ruchu. Zapewnia dwustronną łączność foniczną i telegraficzną, automatyczny i słuchowy odbiór sygnałów wywołania, odbiór na 4-metrową antenę na dystansie 50-80 km. Możliwa jest dwuczęstotliwościowa łączność simpleksowa, dyżurny odbiór ze skanowaniem wskazanych częstotliwości, odbiór i nadawanie wywołania, odbiór i nadawanie kodogramów. Liczba wcześniej wybranych częstotliwości pracy - 16. Konstrukcja podstawy anteny prętowej pozwala ustawiać ją w położeniu nachylonym, w którym jest ona utrzymywana przez specjalną sprężynę zamocowaną na wieży czołgu. Takie położenie umożliwia prace przy tzw. pionowej emisji, która jest optymalna podczas organizacji łączności w obszarach górskich. Przy wykorzystaniu "symetrycznego wibratora" umieszczonego na 11-metrowym maszcie (tylko podczas postoju), możliwe jest zabezpieczenie łączności w paśmie od 2 do 18 M H z na dystansie do 350 km.

Czołgowa, z liczeniowa aparatura nawigacyjna TNA-4-3 zabezpiecza: automatyczne określenie koordynat pozycji czołgu, automatyczne określenie azymutu kierunku, automatyczne określenie azymutu kierunku na wyznaczony punkt, indykację pozycji czołgu na mapie topograficznej, automatyczne określenie odchylenia położenia czołgu i koordynat punktu przeznaczenia.

W najbliższej perspektywie planuje się montaż na czołgach dowódczych nowej aparatury nawigacyjnej TNA-M Gamma, która jest sprzężona z odbiornikiem satelitarnego systemu nawigacyjnego GLONASS i/lub NAVSTAR. W jej skład wchodzi precyzyjny, samoorientujący się system wskazywania kursu, pozwalający w czasie realnym określać koordynaty przestrzenne, czujnik prędkości czołgu, system nawigacji satelitarnej, plansz et, pulpit z wyświetlaczem cyfrowym oraz wskaźnik kursu. W zależności od szczebla na jakim wykorzystywany jest czołg dowodzenia, montować się będzie na nim zestaw aparatury Gamma- 1 lub Gamma-2, różniący się kompletacją i precyzją działania.

Znajdująca się w wyposażeniu czołgu busola PAB-2M wykorzystywana jest do określenia azymutu podłużnej osi pojazdu w warunkach słabej widoczności lub przy braku widocznych punktów orientacyjnych.

Dodatkowy agregat prądotwórczy AB-1 P/28,5-W-U napędzany jest przez silnik gaźnikowy i zabezpiecza pracę środków łączności, systemu przeciwpożarowego, doładowywania baterii akumulatorów itp. na postoju, gdy silnik czołgu jest wyłączony.

Możliwe jest wzbogacenie wyposażenia czołgu dowodzenia o zautomatyzowany system dowodzenia batalionu czołgów, opracowany na bazie systemu dowodzenia i kierowania ogniem artylerii Kapustnik-B. Według ocen specjalistów montaż tego systemu pozwoli na zwiększenie efektywności bojowej pododdziału; czołgów od 2 do 4 razy.

Oprócz wariantów podstawowych, na bazie czołgu T-90 opracowano także czołg inżynieryjny IMR-2MA, opancerzony pojazd rozminowujący BMR-3M, most towarzyszący MTU-90, jego węzły zostały także wykorzystane przy budowie bojowego wozu wsparcia czołgów BMPT. Wszystkie te .pojazdy zostaną w przyszłości omówione na łamach nTW.

 

Rywalizacja o zamówienia zagraniczne

Decyzję o jednoczesnej z wprowadzeniem do uzbrojenia zgodzie na eksport najnowszego typu czołgu podstawowego, można w warunkach rosyjskich uznać za bezprecedensową. W latach 90. stało się to jednak standardem. Konkurencja na światowych rynkach uzbrojenia jest tak wielka, że wygrać dziś przetarg na dostawę broni dla zagranicznego klienta nie jest już tak prosto jak dawniej. Konieczne są szeroko zakrojone działania marketingowe, prezentacja na salonach uzbrojenia, próby według scenariusza potencjalnego klienta itp. Nie zawsze także pod uwagę brane są wyłącznie charakterystyki techniczne. Często decydują o wyborze polityczne i gospodarcze interesy danego państwa, a nierzadko i osobiste korzyści poszczególnych decydentów. Działa to także w drugą stronę i nierzadko próbom eksportu uzbrojenia z własnego kraju przeciwdziałają rodzimi decydenci, lobbujący na przykład na rzecz wewnątrz krajowej konkurencji. Tak właśnie stało się z czołgiem T-90. Chociaż zgodę na eksport jego wariantu T -90S wydano już w 1992 r., przez 5 lat nie dopuszczano do jego prezentacji na międzynarodowych wystawach, na których wystawiano m.in. czołgi rodziny T-80... Dopiero w 1997 r. kierownictwu UWZ udało się uzyskać zgodę na demonstrację T-90S na wystawie IDEX'97 w Abu Dabi. Pomimo tego, odpowiedzialni pracownicy państwowej firmy Roswoorużenije "zapomnieli" o zgłoszeniu organizatorom salonu udziału w niej czołgu. W rezultacie T-90S, chociaż obecny na wystawie i biorący udział w pokazach dynamicznych, oficjalnie nie był wymieniany w materiałach jej towarzyszących. Wszystko to nie przeszkodziło jednak specjalistom i potencjalnym klientom w zapoznaniu się z nowym rosyjskim czołgiem.

W 1998 r. rozpoczęły się rozmowy pomiędzy rządami Rosji i Indii na temat dostawy najnowszych typów rosyjskiego sprzętu pancernego i o uzyskaniu praw licencyjnych do samodzielnej produkcji wcześniej zakupionego czołgu. Działania Indii związane były z koniecznością przeciwstawienia się siłom pancernym Pakistanu, które wzbogaciły się w ostatnich latach o 320 zakupionych na Ukrainie czołgów podstawowych T-84. Wybór Hindusów padł na T-90S, co nie może budzić zdziwienia, ponieważ dekadę wcześniej w zakładach w Avadi uruchomiono licencyjną produkcję czołgów T-72M1. Znacznie ułatwiało to uruchomienie licencyjnej produkcji T-90S z racji wzajemnej wymienności wielu elementów konstrukcji, węzłów i agregatów pomiędzy oboma czołgami tej samej rodziny. Zanim jednak kontrakt został podpisany T-90S musiał zostać poddany kolejnym próbom, tym razem z aktywnym udziałem czołgistów z Indii.

Latem 1999 r. próbom poddano trzy czołgi. Tego co przyszło im wytrzymać na pustyni Tar, gdzie dzienne temperatury dochodziły do 53°C, a nocą spadały jedynie do 30°C i nie było żadnych dróg, nie wytrzymał dotąd żaden czołg na Świecie. Warto wspomnieć, że z brygady amerykańskich czołgów M1A1 Abrams; liczącej 58 wozów, podczas trzech dni działań w warunkach pustynnych w czasie operacji Pustynna Burza 16 uległo poważnym awariom, głównie układu napędowego. Za to 3 T-90S pokonały 2000 km po bezdrożach Tar bez żadnych problemów. Po zakończeniu prób, jeden z biorących w nich wozów, po przejściu przeglądu technicznego, od razu został skierowany na wystawę DSA'2000 w Malezji. Po jej zakończeniu został na miejscu by wziąć udział w kolejnych testach, tym razem w gorącym i wilgotnym klimacie tropikalnych dżungli (o czym dalej).

Czołgi T -90S zostały szybko opanowane przez załogi indyjskie, nie było także większych problemów z obsługą SKO i przyrządów termowizyjnych. Już po kilku treningach stanowisko celowniczego zajął indyjski generał porucznik Kapur, który wystrzelił celne pociski do czołgów-celów ustawionych w odległości 2500-3000 m. Oficerom jednego z korpusów pancernych armii indyjskiej wystarczyło 20 minut, żeby zaznajomić się z T-90S i pomyślnie wykonać zadanie ogniowe polegające na zniszczenie w nocy czterech celów znajdujących się w odległości 3100 m, i to przy temperaturze powietrza 47°C.

W obecności delegacji indyjskiej przeprowadzono także próbę wytrzymałości kadłuba i wieży czołgu na ostrzał z dystansu 100 m (nie wiadomo jakimi pociskami, i z jakiej armaty oraz w jakie części czołgu strzelano - red.)! W rezultacie zasadniczy pancerz nie został przebity, uszkodzony został tylko pancerz reaktywny, a czołg o własnych siłach wrócił na miejsce postoju.

Po próbach na poligonie w Indii rozpoczęto wieloetapowe negocjacje, które doprowadziły do podjęcia w lutym 2001 r. przez rząd Indii decyzji o zakupie 310 T -90S za sumę 780 mln USD. Do dnia dzisiejszego dostarczono już ponad 80 czołgów (stan z II poł. 2002 r.), które w większości skierowano do jednostek na granicy indyjsko-pakistańskiej. Znaczące zamówienie Indii na czołgi T-90S miało też swoje znaczenie dla Armii Rosyjskiej. Dzięki niemu obniżyła się cena jednostkowa czołgu, co pozwoli na większe zakupy tych wozów przez Rosję. Dotąd dostawy T-90 były niewielkie, bynajmniej nie ze względu na potrzeby, ale problemy budżetowe MON Rosji i wysoką cenę czołgu (np. do wrzeŚnia 1995 r. wyprodukowano 107 czołgów, dziś jest ich zapewne niewiele więcej niż 200, w tym tylko 7 w europejskiej części kraju - przyp. red.).

Kolejnym potencjalnym nabywcą czołgu T-90S mogła stać się Malezja, która rozpisała międzynarodowy przetarg na wybór czołgu podstawowego dla tworzonych właśnie sił pancernych, w którego warunki rosyjski czołg doskonale się wpisywał. W przetargu wzięły udział także polski czołg PT-91 Twardy, ukraiński T-84 i szwedzki czołg lekki CV90120. Próby porównawcze konkurentów odbyły się w okresie od 19 czerwca do 21 sierpnia 2000 r. i miały przede wszystkim na celu sprawdzenie własności jezdnych czołgów i podatności eksploatacyjnej w specyficznych warunkach terenowych i klimatycznych Malezji. Trasa biegła przez dżungle, tereny górskie, gdzie wozy pokonywać musiały długie podjazdy o nachyleniu sięgającym 25°, błota, przeszkody wodne, piaszczyste wybrzeża i pola ryżowe. Czołgi pokonały podczas prób dystans 2800 km. Wśród wozów, którym udało się, ku zaskoczeniu malezyjskich wojskowych, zaliczyć tę ciężką próbę był również T -90S.

Nie obyło się jednak na jej trasie bez awarii - przegrzał się np. silnik. Podobno zresztą kierowca czołgu - dysponujący przecież stosownymi urządzeniami kontrolno-sygnalizacyjnymi - dopuścił do tego świadomie. Całe zdarzenie miało podłoże marketingowe i służyć miało zaprezentowaniu Malezyjczykom żywotności i podatności remontowej wozu. Załoga czołgu w ciągu 4 godzin, przy pomocy dwóch palm oraz jutowych lin, zdemontowała silnik, dokonała jego naprawy i po ponownym montażu jednostki napędowej wyruszyła na trasę. Po zakończeniu prób tenże silnik był jeszcze raz sprawdzany przez Malezyjczyków na trasie dodatkowej jazdy próbnej trwającej 9 godzin. Inne czołgi biorące udział w próbach, jeśli dochodziło w ich przypadku do awarii uniemożliwiających dalszą jazdę, nie były remontowane w polu, ale transportowane do warsztatów.

W czasie jazd na twardym podłożu, które odbyły się na międzynarodowym lotnisku Terengdjan, T-90S rozwinął prędkość maksymalną 65 km/h oraz uzyskał prędkość 30 km/h w ciągu 30 sekund od ruszenia z miejsca. Czołg pokonywał także specjalnie przygotowane zapory przeciwczołgowe w terenie bagnistym, brody o głębokości 1,8 m oraz betonowe ściany metrowej wysokości, a także przeszkody wodne o głębokości 5 m po 15-minutowym przygotowaniu. Demonstrowano wysoką przyczepność układu jezdnego - czołg ustawiano na hamulcach na zboczu o nachyleniu 30°, gdzie stał bez ruchu przez godzinę - żaden z wozów konkurencyjnych tej próby nie powtórzył.

Dwóm grupom czołgistów malezyjskich (pięciu mechaników-kierowców i kilku dowódców czołgów) wybranych do oceny T-90S, wystarczyło tylko 6 dni dla samodzielnego zapoznania się z organami kierowania czołgu oraz systemem uzbrojenia i 5KO, w tym dwa dni trwało szkolenie teoretyczne, a cztery zajęcia praktyczne.

Ponieważ w Malezji nie było poligonu odpowiedniego do przeprowadzenia prób ogniowych, ocenę zdolności ogniowych T-90S miano przeprowadzić w Rosji, na Kubince lub innym poligonie. Strona rosyjska proponowała przeprowadzenie ich w kwietniu 2002 r. Do prób tych jednak nie doszło, ponieważ w tym samym miesiącu rząd Malezji podjął decyzję o zakupie czołgów PT-91 w Polsce.

 

Eksploatacja

Czołgów T-90 jest w Armii Rosyjskiej niewiele i autorowi niniejszego artykułu nie było dane zetknąć się z nimi w jednostce liniowej, dlatego pozostaje zacytować opinie tych, którzy taką okazję mieli.

Jako pierwsze czołgi T-90 otrzymali czołgiści jednego z pułków pancernych 21. Taganrogskiej Dywizji Zmechanizowanej Syberyjskiego Okręgu Wojskowego. Niemal równocześnie, w połowie lat 90., trafiły one do 5. Dońskiej Dywizji Pancernej, rozlokowanej w Buriacji. Należy od razu podkreślić, że warunki eksploatacji sprzętu nie są tam łatwe (autor zna je z autopsji). Zimą temperatura w Buriacji spada do -47°C, latem dochodzi do 45°C. Przy tym latem dobowe różnice temperatur dochodzą do 40°. Kamienisty grunt także niezbyt dobrze służy układowi jezdnemu.

Zacytujmy opinię chorążego S. Szklarjuka, wcześniej mającego okazję obsługiwać wiele innych typów sowieckich czołgów: "To najbardziej niezawodny czołg ze wszystkich mi znanych. Ile moi koledzy doświadczyli z czołgami napędzanymi turbinami gazowymi! Szczególnie w piaszczystym terenie. Temu czołgowi nic nie jest straszne ani chłód, ani upał. Jeśli jest właściwie obsługiwany, wyregulowany - całe lata można się nie martwić. Ja mam z nim codzienny kontakt od pięciu lat. Przeszliśmy około 5000 km:

A oto jeszcze jeden głos, porucznika D. Dombrowana: "Czołg jest na tyle mądry, że nawet poprawia błędy niedoświadczonego mechanika-kierowcy. Nie pozwoli na włączenie biegów w złej kolejności, zapomniałeś wyłączyć podgrzewacz - sam wyłączy, niedostateczne ciśnienie oleju - brzęczykiem w hełmofonie przypomni."

 

T-90 na tle swoich potencjalnych przeciwników

Paradoksalnie najbardziej prawdopodobnym przeciwnikiem czołgu T-90S na polu walki może stać się inny wóz, którego korzenie głęboko tkwią w czasach ZSRS, mowa oczywiście o ukraińskim T-84 (T-80UD), znajdującym się w arsenale armii Pakistanu. Nie ma sensu dokładniej porównywać obu tych konstrukcji. Ich charakterystyki w wielu aspektach są bardzo podobne, jeśli nie tożsame. Oba mają analogiczny stopień ochrony wnętrza, taki sam kompleks uzbrojenia, za wyjątkiem automatu ładowania armaty. Większość czołgów dostarczonych przez Ukrainę Pakistanowi ma nawet armaty sowieckiej produkcji, także 60% innych ich podzespołów ma sowiecki lub rosyjski rodowód. Tylko niewielka, ostatnia partia wozów dostarczonych Pakistanowi składała się z wozów, które w większości powstały już na Ukrainie. Czołgi T-84 i T-90 różnią się przede wszystkim układem napędowym i jezdnym.

Poza wozami ukraińskimi, za potencjalnych przeciwników T-90S, głównie w aspekcie marketingowym, uznać trzeba amerykańskie Abramsy M1A1HA i M1A2, niemieckiego Leoparda 2A5/A6 oraz francuskiego Leclerca.

Dziś jednym z najważniejszych wskaźników zdolności bojowej czołgu jest jego odporność na środki rażenia przeciwnika. Wbrew stereotypom, porównanie odporności czołgów poprzez zestawienie grubości ich pancerza jest już niemożliwe: pancerz jest zazwyczaj wielowarstwowy, na dodatek nachylony pod różnymi kątami. Poza tym w osłonach pancernych wykorzystuje się zubożony uran (M 1 A 1 HA) lub wbudowany pancerz reaktywny (T-90, T-80UD). Pozostaje tylko jedno - porównanie rzeczywistej odporności na ostrzał różnymi typami pocisków.

Według doniesień amerykańskiej prasy i czynników oficjalnych, pancerz czołowy Abramsa M1A1 pokazał swą całkowitą odporność na ostrzał podczas wojny z Irakiem w 1991 r. Wytrzymywał on bezpośrednie trafienia sowieckich pocisków podkalibrowych kalibru 125 mm (APFSDS- T) typów 3BM9 i 3BM 12, wycofanych z uzbrojenia Armii Sowieckiej w 1973 r. i szeroko potem eksportowanych, z dystansu ponad 1500 m. Nowocześniejszymi pociskami do Abramsów wówczas nie strzelano.

Czołowy pancerz T-90 był poddawany podczas prób ostrzałowi pociskami 125 mm, ale daleko nowocześniejszymi - podkalibrowymi 3BM42 oraz kumulacyjnymi 3BK29. Co więcej, w lutym 1995 r. - w epicentrum kampanii rosyjskiej prasy i telewizji o słabości rosyjskich czołgów dowiedzionej doświadczeniami wojny czeczeńskiej, w CNII BTWT w Kubince zorganizowano specjalny pokaz sprzętu pancernego. Podczas przeprowadzonego na nim ostrzału T-90 wystrzelono z innego czołgu 6 pocisków z dystansu 200 m, po czym czołg opuścił teren pokazów o własnych siłach. Strzelanie prowadzone było przy pomocy najnowszych pocisków podkalibrowych i kumulacyjnych dostępnych w Rosji w tym czasie. Strzelano także z ręcznych granatników przeciwpancernych do burt. Także w tym przypadku pancerz zasadniczy nie został przebity, uszkodzeń doznały tylko ekrany burtowe. Stąd nie waham się twierdzić, że odporność pancerza Abramsa i T-90 na ostrzał różnymi typami pocisków i granatów jest mniej więcej jednakowa. Przy tym rosyjskie rozwiązanie jest znacznie tańsze i nie stanowi zagrożenia dla środowiska w wypadku uszkodzenia.

W tym momencie Czytelnik zapyta To dlaczego dziesiątki rosyjskich czołgów spłonęły w Groznym w styczniu 1995 r.? Odpowiedź jest prosta - natarcie czołgów bez wsparcia piechoty na przeciwnika przy stosunku czołgów do środków przeciwpancernych jak 1:7 jest samobójstwem. Zwykle (i tak stanowi regulamin) stosunek powinien być odwrotny. Uderzenie 5-6 granatów wystrzelonych z granatnika ppanc. w niemal ten sam rejon czołgu, na dodatek nie posiadającego osłony reaktywnej (przeciwnika zakładał, że czołgi je mają), nieodwracalnie prowadzić musi do jego zniszczenia. Do tego należy dodać słabe wyszkolenie załóg, których członkowie niejednokrotnie zobaczyli się po raz pierwszy w dniu natarcia, i wszystko staje się jasne. W sytuacjach gdzie dowódcy mogli zapewnić właściwe użycie czołgów w walce w warunkach miejskich i ich współdziałanie z pododdziałami zmechanizowanymi i artylerią - straty były minimalne lub nie było ich w ogóle.

Jest jeszcze jeden środek rażenia niezwykle groźny dla współczesnego czołgu - przeciwpancerne pociski kierowane, zdolne do penetracji pancerza burtowego, górnych partii kadłuba i wież, p niektóre także pancerzy czołowych najbardziej nowoczesnych czołgów. Właśnie w tym aspekcie ochrony T-90 dysponuje znaczącą przewagą nad czołgami zachodnimi. Dają mu ją mniejsze gabaryty, ale także elektrooptyczny system przeciwdziałania Sztora-1 - który otrzymał jako pierwszy seryjnie produkowany czołg. Skutecznie zabezpiecza on czołg przed kierowanymi i samonaprowadzającymi się ppk naprowadzanymi półautomatycznie i śledzonymi dzięki promiennikowi podczerwonemu oraz półaktywnie laserowo, takimi jak TOW, Hot, Milan, Dragon, Maverick (niektóre wersje), Hellfire (niektóre wersje), Copperhead itp., generując aktywne zakłócenia. Podczas prób Sztory do czołgu odpalono ponad 100 ppk różnych typów, ale żaden z nich nie trafił w cel. Zamontowane na T-90 czujniki pozwalają wykryć opromieniowanie laserową stacją podświetlania celów lub dalmierzem i w ciągu kilku mikrosekund automatycznie zainicjować odpalenie granatów dymnych 3D1 7, dzięki czemu czołg skryje się w aerozolowym obłoku a jego wieża obróci się w stronę zagrożenia. Tak więc już w chwili gdy celowniczy czołgu przeciwnika naciśnie przycisk pomiaru odległości, dobrze wyszkolona załoga T-90 jest w stanie zamaskować się, zmienić położenie wozu i z nowej pozycji rozpocząć strzelanie do zdemaskowanego przeciwnika.

Skuteczność 125 mm gładkolufowej armaty czołgu T -90 oraz większości zachodnich armat gładkolufowych lub gwintowanych kalibru 120 mm jest mniej więcej jednakowa. Przebijalność pocisku podkalibrowego 3BM42 z rdzeniem wolframowym nie ustępuje analogicznemu parametrowi amerykańskiego M829 z rdzeniem ze zubożonego uranu. Istnieje już także nowy wariant rosyjskiego pocisku o przebijalności zwiększonej o 20%. Poza tym w Rosji również przetestowano pociski podkalibrowe z rdzeniami ze zubożonego uranu. Ze względów ekologicznych oraz zagrożenia dla załóg, nie wprowadzono ich jednak do masowej produkcji, pozostawiając je w zapasie na „czarną godzinę”.

Ważnym niedostatkiem zestawu amunicji zachodnich czołgów (obecnie tylko za wyjątkiem francuskiego Leclerca) jest brak pocisków odłamkowo-burzących ich funkcję spełniają pociski kumulacyjne, mające jednak niski współczynnik rażenia odłamkowego. T-84 i T-90 wyróżniają się na tym polu, dysponując efektywnymi granatami odłamkowo-burzącymi 3OF26. Czołg rosyjski ma w swym zapasie amunicji także pocisk odłamkowy z programowalnym zapalnikiem odległościowym, wybuchającym w zadanym punkcie trajektorii i przeznaczonym do zwalczania siły żywej w terenie otwartym oraz śmigłowców.

Przeżywalność czołgu na współczesnym polu walki w zasadniczym stopniu zależy od możliwości zniszczenia celu pierwszym strzałem, wykonanie drugiego może już okazać się niemożliwe. Dlatego szczególną wagę przywiązuje się do efektywności systemów kierowania ogniem, taki priorytet przyświecał także konstruktorom T-84 i T-90. Jeden z najbardziej zaawansowanych SKO na świecie - Savan 20 czołgu Leclerc, umożliwia przeprowadzenia strzelania do pięciu celów w ciągu 1 minuty, z prawdopodobieństwem trafienia nie mniej niż 0,8 na dystansie 2000 m z postoju i 1500 m w ruchu. Jest to doskonały wskaźnik, lepszy uzyskać jest naprawdę trudno. Rekord ustanowiony przez załogę niemieckiego Leoparda 2 podczas ćwiczeń NATO wynosi 6 celów w ciągu minuty.

Zwykle uważano, że elektroniczne i elektrooptyczne przyrządy obserwacyjne i obserwacyjno-celownicze sowieckich czołgów i bojowych wozów piechoty nie są - mówiąc oględnie - najnowocześniejsze. W ostatnich latach dokonano jednak dużego postępu, o czym świadczy SKO 1A45T czołgu T-90, który śmiało można porównać z analogicznymi urządzeniami zachodnimi. Podczas jednego z pokazów T-90 trafił 7 celów w ciągu 54 sekund. Wszystkie znajdowały się w przedziale odległości 1500-2500 m, a czołg cały czas poruszał się z prędkością ok.25 km/h. Podczas powrotu na pozycję wyjściową celowniczy przekazał kierowanie ogniem dowódcy, który korzystając z trybu dublującego pracę celownika działonowego, prowadząc ogień do tyłu, poraził jeszcze cztery dalsze cele.

Możliwość zwalczania celów opancerzonych przez czołg na dystansie powyżej 3 km jest na Zachodzie uznawana za duże osiągnięcie. O tym jak amerykańscy czołgiści strzelali z odległości 3,5 km z Abramsów do irackich czołgów podczas operacji Pustynna Burza słyszał niemal każdy. Ale dlaczego prowadzili oni walkę aż na takim dystansie? Zapewne dlatego, żeby nie ryzykować zbytniego zbliżania się do irackich T-72, tak naprawdę nie było do końca wiadomo na co je stać. Przebicie z takiej odległości pancerza czołowego czołgu o stopniu ochrony T-72M jest także dyskusyjne. A więc strzelali w boki i tył Irakijczyków, dopóki ci ich nie mogli zobaczyć - nie mieli termowizorów. I tak zresztą daleko nie zawsze trafiali, a jeszcze rzadziej pierwszym strzałem, jak relacjonowała to prasa.

Dla T-90 pojedynek na dystansie 5 km to standard, oczywiście przy strzelaniu przeciwpancernym pociskiem kierowanym odpalanym z armaty. Przebijalność rakiety nie zależy od odległości strzelania, a z kolei jej odporność na zakłócenia jest wysoka. Precyzja strzelania pociskiem kierowanym jest niema absolutna, ogień nim można prowadzić także w ruchu, a na dodatek prowadzenie ognia nie wymaga opanowania żadnych specjalnych nawyków przez celowniczego. Przykładowo podczas prób państwowych T-90 wszystkie pociski były odpalane przez młodych żołnierzy służby zasadniczej, którzy świeżo zakończyli szkolenie. Wszystkie pociski - było ich 24 - raziły cele oddalone o 4-5 km. W czasie mojej pracy w charakterze wykładowcy w akademii wojskowej przeprowadziłem pewien eksperyment związany z czołgowym kompleksem uzbrojenia kierowanego. Namówiłem do zajęcia stanowiska celowniczego czołgu (był to T-80U z takim samym kompleksem 9K1 19 jak na T-90) 1 5-letnią dziewczynę (córkę jednego z pracowników poligonu). Przez pięć minut wyjaśniałem jej co ma robić, potem razem załadowaliśmy do automatu ładowania bojowy pocisk 9M1 19. Po uzyskaniu zgody na rozpoczęcie strzelania dziewczyna bez problemu wykryła cel oddalony o 3,5 km, odpaliła pocisk i trafiła cel. Doświadczony celowniczy potrafi bardzo precyzyjnie naprowadzić pocisk - np. trafić w luk włazu lub inne dowolne miejsce na zamówienie.

Długie lata zachodnie czołgi miały nad sowieckimi odpowiednikami zdecydowaną przewagę w tak ważnej dziedzinie jak przyrządy obserwacji nocnej - noktowizory i termowizory. Dziś jest to już jednak przeszłość, a T-90 nie ustępuje pod tym względem czołgom zachodnim. Podczas prób w Indiach okazało się, że zamontowane na rosyjskich czołgach przyrządy zapewniają możliwość obserwacji w nocy na odległościach rzędu 3000 m, nawet w tak złożonych warunkach klimatycznych.

Kolejny istotny parametr to ruchliwość, w tym względzie napędzane silnikami o mocy 1500 KM Abramsy, Leopardy 2 i Lec/erki początkowo przewyższały T -90, który miał silnik o mocy jedynie 840 KM (T-90 - 18 KM/t, Leopard 2A4 - 27 KM/t). Moc jednostkowa zachodnich czołgów był zdecydowanie większa. Jednak w wyniku modernizacji masa Abramsów i Leopardów rosła, a moc silnika nie wzrastała, podczas gdy masa T-90 pozostawała na tym samym poziomie, ale silniki zwiększały swą moc - instalowany w najnowszych seriach T-90 silnik W-92S2 rozwija moc znamionową 1000 KM. Dzisiaj wskaźnik mocy jednostkowej tych wozów bardzo się przybliżył. Zresztą nawet T-90 ze starym silnikiem pokazywał na poligonie w Abu Dabi to, co mógł zaprezentować tylko T-80U z turbiną gazową o mocy 1 100 KM.

Hindusi mieli okazję wypróbować czołg z nowym silnikiem, zresztą według ich pomiarów moc tego silnika wynosi 1100 KM. Nie byli zresztą dalecy od prawdy, ponieważ podczas prób stanowiskowych silnik ten dał 1200 KM mocy trwałej. Tak więc dziś wskaźnik mocy jednostkowej T-90 jest już satysfakcjonujący (21,5 KM/t wobec 24 KM/t Leoparda 2A5).

Z kolei jeśli chodzi o zasięg, to w tym parametrze czołg rosyjski góruje nad zachodnimi. Znacznie silniejsze silniki wozów zachodnich cechuje także większe zużycie paliwa, a jego zapas jest przecież ograniczony. T-90S ze swoimi 1600 litrami paliwa jest w stanie przejechać 740 km.

Tak więc porównanie zasadniczych parametrów czołgu T-90 z analogicznymi wskaźnikami najnowszych czołgów podstawowych państw NATO pozwala na stwierdzenie, że z pewnością wóz ten im nie ustępuje, a pod niektórymi względami - np. siłą .ognia, zdolność pokonywania przeszkód terenowych i podatność eksploatacyjna - nawet je przewyższa.

 

Przetłumaczył Andrzej Kiński

 

 

Opis techniczny

Ad vocem